Dom otwarty – The Open House (2018)

Zwiastun może być dobry, ale nie zawsze odzwierciedla on to, co zobaczy się w produkcji. Tak właśnie było z filmem Dom otwarty.

Kojarzycie serial 13 powodów? Właśnie przez aktora grającego w nim jedną z głównych ról,  sięgnęliśmy po Dom otwarty. W końcu jeśli aktor jest dobry to film też musi taki być. Czysto hipotetycznie. Szczerze mówiąc bardzo liczyłam na dobrą akcję w wykonaniu Dylana. O ile on jeszcze był w miarę dobry, reszta poległa niemal z kretesem.

Główny bohater filmu, nastolatek Logan, jest świetnym sportowcem. Wygląda na to, że jeszcze kilka treningów i będzie mógł starać się o stypendium otwierające przed nim szereg możliwości. W ćwiczeniach wspomaga i dopinguje go ojciec. Sytuacja finansowa rodziny nie jest zbyt dobra, dlatego dla Logana byłoby lepiej, gdyby udało mu się osiągnąć szczyt możliwości. W skutek nieszczęśliwego wypadku ojciec ginie na oczach syna. Marzenia i plany Logana zostają skreślone. Matka ledwie wiąże koniec z końcem i wkrótce są zmuszeni do przeprowadzki w góry. To wywraca ich życie do góry nogami.

Dom udostępnia im przyjaciółka rodziny. Mogą w nim mieszkać do momentu aż zostanie sprzedany. Jedynym obowiązkiem jest opuszczenie posiadłości na kilka godzin kiedy odbywa się tzw. Dom otwarty czyli czas kiedy potencjalni kupcy mogą go obejrzeć. To wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Dom jest ogromny i przybyszom ciężko jest przyzwyczaić się do nowego miejsca. Zwłaszcza że wciąż psuje się bojler, rzeczy zaczynają ginąć lub zmieniać swoje położenie, a w piwnicy panuje dziwna aura.

Wkrótce okazuje się że to nie wszystko. Momentami film trzyma w napięciu i mimo powielanych schematów wygląda na to, że nie będzie źle. Początkowo twórcy kierują myśli widza na fakt, że dom może być nawiedzany przez duchy, by po chwili pojawiła się niezrównoważona psychicznie sąsiadka. Szczerze mówiąc to właśnie ona budzi największe zainteresowanie i wydawać by się mogło, że odegra znaczącą rolę, a tak naprawdę stanowi niepotrzebne tło. Szkoda, bo z tej postaci można było ukręcić niezłą akcję. Prawda jest jednak inna.

Okay, Dylan wcielając się w swoją rolę musiał trochę popracować żeby nadać postaci nieco wyrazu. Niestety fabuła filmu skonstruowana była tak, że ani Logan ani Noemi nie wzbudzali szczególnej sympatii. Postaci były płytkie, nie zmieniły kompletnie nic. Nie dano widzom możliwości ani do poznania ofiar ani do poznania motywacji sprawcy. Jego twarzy także nie widzimy. Koniec filmu był tak wzięty znikąd, że aż denerwujący.

Ostatecznie jak na produkcję Netflixa jestem zaskoczona, że wyszło tak słabo. Całe szczęście, że w swoim zapleczu Netflix ma dużo lepsze filmy i seriale.

Zdjęcie: Netflix