It ends with us – Colleen Hoover (2017)

Jeśli się kogoś kocha, nie podnosi się ręki na tą osobę. Łatwo jest osądzić, łatwo jest powiedzieć, że bita osoba powinna odejść. It ends with us to smutna opowieść o tym, że czasem trzeba odejść, nawet jeśli chce się zostać.

Sięgając po nową powieść Colleen Hoover nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Nie sprawdzałam streszczeń ani opinii, ale zaufałam autorce, której powieści dotychczas robiły na mnie pozytywne wrażenie. Spodziewałam się klasycznej opowieści dla młodzieży, a tymczasem Hoover zaskoczyła. Napisała coś wstrząsającego, dającego do myślenia i kolejny raz tak dojmująco smutnego, że konieczna była paczka chusteczek pod ręką.

It ends with us opowiada o młodej dziewczynie, która walczy o swoje marzenia, na przekór przeciwnościom. Kocha kwiaty, otwiera własną kwiaciarnię i do szczęścia brakuje jej jedynie miłości. Lily poznaje lekarza, neurochirurga i wkrótce między nimi rodzi się uczucie. Wydaje się, że życie głównej bohaterki zaczyna biec odpowiednim torem. Ryle jest uosobieniem dobra, humoru, opiekuńczości. W takim mężczyźnie zakochałaby się każda kobieta. Oboje zaczynają dostrzegać, że dla siebie nawzajem chcą się zmieniać i walczyć o lepsze jutro. Przykrym zaskoczeniem było jednak to, że w najgorszych, mrocznych chwilach Ryle stawał się kimś innym.

Kiedy uderza ją po raz pierwszy, Lily jest pewna, że to wypadek. Jak mogłaby nie wybaczyć mężczyźnie, którego kocha? Zaznacza jednak, że jeśli sytuacja się powtórzy, nie będzie odwrotu. Zachowanie Ryle’a wskazuje, że kocha Lily równie mocno, jak ona jego, a jedno znaczenie nie miało znaczenia. Para pobiera się i wprowadza do nowego mieszkania. Wydawać by się mogło, że sielanka będzie trwać do końca życia. Kiedy uderza ją po raz kolejny, Lily jest rozdarta między chęcią odejścia od oprawcy i pozostaniem z mężczyzną, którego kocha. Na szczęście, na jej drodze pojawia się Atlas, chłopak z przeszłości, który ma okazję odwdzięczyć się za uratowanie życia.

Podziwiam Colleen Hoover za poruszenie tak bolesnego i trudnego tematu. Autorka opowiedziała historię, której doświadczyła w dzieciństwie, zatem musiało być to dla niej szczególnie trudne doświadczenie. Przede wszystkim po lekturze It ends with us człowiek dochodzi do wniosku, że łatwo jest nam oceniać różne sytuacje, gdy się w nich nie znajdujemy. Odejście od kogoś, kto jest oprawcą, kto bije czy gwałci wydaje się być oczywiste i niekwestionowane. Trzeba to zrobić natychmiast, bez wahania. Ale czy to jest tak łatwe do zrobienia?

Colleen Hoover pokazuje, że te decyzje wcale nie są takie łatwe, jak by się mogło wydawać. Lily chciała odejść, a jednocześnie chciał wierzyć w to, że Ryle nie jest zły. Kochała go, tęskniła za nim, próbowała mu wybaczyć, ale im dalej toczyła się historia, widać było w jej zachowaniu strach i opór. Taka decyzja nigdy nie jest prosta.

Czytając It ends with us niejednokrotnie ocierałam łzy, bo powieść była dojmująco smutna. Przez kilka dni chodziłam i rozmyślałam o wydarzeniach w niej zawartych i o tym, że takie rzeczy dzieją się każdego dnia. Czasem ludziom postronnym jest to ciężko zauważyć, bo na zewnątrz wszystko jest w porządku, a w czterech ścianach ludzie zdejmują swoje maski i zahamowania. Nikomu nie życzę takiej przyszłości. Przeczytajcie, żeby wiedzieć, że czasem warto odejść nawet jeśli chce się zostać.

Zdjęcie: własne