Jak zmieniłam się w 2017 roku

Wiecie, że nie należę do osób, które publikują swój wizerunek w Internecie. Swoje zdjęcia wstawiam rzadko, ale dzisiaj podzielę się z Wami prywatą z 2017 roku. Zobaczcie jak zmieniłam się przez 12 miesięcy.

Sylwestra spędziłam w domu, chora jak mops i niezbyt szczęśliwa wkraczałam w nowy rok. Nie czułam się na miejscu, nie wszystko było tak jak bym chciała. W zasadzie nic nie było okej. No dobra, miałam przynajmniej pracę i to pozwalało mi zapomnieć o problemach. Praca była bardzo absorbująca, więc jedyne o czym myślałam po niej to… sen.

Sytuacja zmieniła się z lutym. Świat wywrócił mi się do góry nogami, i to dosłownie. Zmieniłam pracę i chociaż często zdarza się, że tęsknię za dzieciakami, to jednak wiem, że teraz spełniam się dużo lepiej w tym co robię. Ale to był dopiero początek rewolucji.

Czas mijał, w maju pojechaliśmy w Bieszczady by trochę odsapnąć, bo 2017 rozpędził się jak szalony. W czerwcu stuknęło mi już 26 lat (kiedy?!). Od lipca zaś do końca września sezon podręcznikowo-biurówkowy dał mi porządnie w kość.

Końcówka czerwca i początek lipca to był też czas rewolucji blogowej. Poprzedniego bloga Żyj Lepiej prowadziłam od ponad 2 lat, miałam może nie najwięcej, ale ponad 500 obserwatorów i niezłe statystyki, ale czułam, że to nie to. Skasowałam go, założyłam My i kulturę. Do tej pory biję się z myślami czy dobrze zrobiłam. Do tej pory walczę o przypływ zainteresowania nad nowym blogiem i proszę Was gorąco o rozsyłanie zaproszeń dla znajomych. Czy ta rewolucja była dobra, pewnie przekonam się za jakiś czas.

Październik był w skali roku miesiącem najlżejszym, listopad za to był bardzo intensywny, chociaż nic tego nie zapowiadało. Grudzień, no cóż, to chyba był najgorszy miesiąc w minionym roku. Był naprawdę ciężki i stresujący, ale powoli udało się z tego wyjść.  W końcu jak nie my to kto? 🙂

Zdjęcia: własne