Kapitan Phillips – Captain Phillips (2013)

Czy ja już Wam wspominałam, że uwielbiam filmy, w których gra Tom Hanks? Kapitan Phillips to produkcja na faktach autentycznych, porażająca historia, jak kilku uzbrojonych ludzi może zapanować nad całą załogą statku.

Wszystko wydawałoby się idealne. Ogromny statek transportowy u wybrzeży Somalii, świetny kapitan, piękna pogoda i nowa załoga, która jeszcze musi się dotrzeć. Sielanka na statku nie trwa jednak długo. Radar wskazuje dwie łodzie płynące za okrętem, w których znajdują się uzbrojeni ludzie. Nie byłoby to takie przerażające, gdyby nie fakt, że na Maersk Alabama nikt nie posiadał broni. Załoga była bezbronna i mogli ratować się jedynie własnymi pomysłami. Początkowo udaje im się odpędzić piratów, ale to dopiero początek.

Somalijczycy dostają się na pokład i natychmiast przejmują kontrolę nad statkiem, grożąc wszystkim kulką w łeb. Większość załogi kryje się w maszynowni i to kapitan Phillips musi rozegrać sprawę tak, by nikomu nie stała się krzywda. Porywacze chcą pieniędzy, zatem kapitan oferuje im schowane w sejfie 30 tysięcy dolarów, jednak Somalijczykom to zdecydowanie nie wystarcza. Chcą przeszukać statek i tu zaczynają się kłopoty. Początkowo plan jest zaskakująco dobry. Phillips wraca do kajuty, jeden z porywaczy zostaje zatrzymany w maszynowni przez kryjącą się tam załogę. Wystarczyłaby wymiana, kapitan za kapitana, ale z piratami konszachty nie są takie proste.

Rich zostaje porwany do kajuty, którą odpływają porywacze. Sądzą oni, że skoro nie dostali miliona w gotówce od załogi Maersk Alabama, to uhandlują więcej na negocjacjach wymiennych za kapitana Phillipsa. Chociaż doświadczony kapitan próbuje przemówić im do rozsądku, porywacze robią po swojemu, w strachu przed „Szefami”.

Kapitan Phillips nie jest najbardziej porywającym fabułą filmem świata, ale nie o to w nim chodzi. Trzyma on w napięciu, bo nigdy nie wiadomo, co strzeli do głowy somalijskim porywaczom. Pokierują się rozsądkiem i odejdą z ofiarowanymi pieniędzmi, czy będą kombinować na przekór wszystkiemu? Załoga na okręcie Maersk Alabama była nowa, nie wszyscy się znali, każdy miał swoje zdanie na temat pływania w tamtejszych rejonach. Wielu członków załogi kategorycznie stwierdziło, że nie należą do marynarki wojennej, by walczyć z piratami. Błędne myślenie mogło zaprowadzić ich do takiej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że piraci stanowili realne zagrożenie. Tylko najwierniejsza część z nich zrobiła cokolwiek, by zatrzymać porywaczy.

Film ten pokazuje też nieudolność polityków i żołnierzy, których zapał do ratowania kapitana Phillipsa powinien być większy. Rozumiem, że musieli mieć „wszystkie cele”, ale na litość boską, on mógł w tej kajucie zginąć, zanim oni odważyli się na jakikolwiek ruch. Nie było wiadomo, co zrobią porywacze, którym nerwy zaczynały puszczać w otoczeniu okrętów marynarki wojennej, z braku jedzenia, wody i powietrza.

Po raz kolejny wielki, wielki ukłon w stronę Toma Hanksa, który tak naprawdę skradł większą część filmu. Reszta stanowiła tło i wnosiła niewiele, za to Tom Hanks musiał wykazać się jako swoja postać niesamowitą odwagą, chłodem osądu, kalkulacją sytuacji, ale pokazał także jak i kapitanowi Phillipsowi puszczały nerwy na myśl, że nigdy nie zobaczy żony i dzieci. Szok, jakiego doznał prawdziwy kapitan Phillips, musiał być ogromny i naprawdę podziwiam tego człowieka za to, że miał odwagę wrócić do pływania na morzu.

Zdjęcie: Srecenzje.blox.pl